o sztuce i innych zjawiskach
RSS
niedziela, 23 września 2007
Przerwa techniczna

Przeprazam, ze tak dlugo milcze. Powody technicze. Niedlugo bedzie cos nowego i postaram sie by dotyczylo to sztuki. Tymczasem krotka uwaga dotyczaca spoleczenstwa, jako przeciwwaga rownouprawnienia, o ktorym pisalam kiedys (moda na bycie ojcem). Skrajny seksizm pokazuje dla rownowagi, zeby nie bylo, ze w Niemczech mieszkaja same anioly. Kiedy szukalam numeru taksowki na stronie przedsiebiorstw taksowkarskich, na stronie wystapil blad. Zamiast komunikatu ERROR znalazlam taki:  http://www.taxi-in-berlin.de/errordoc/error404.php Obok napis:

Fehlerseiten müssen nicht langweilig sein... (Strony z komunikatem o bledzie nie musza byc nudne.)

Rzeczywiscie, ubawilam sie po pachy. Jade metrem

23:12, ichweissnicht
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 września 2007
Do tablicy

I jestem wywolana do tablicy. Pod ostatnim wpisem ktos skomentowal: "No fajnie, a relacji z Sasnala w Berlinie nie bedzie? Oj, chyba sama bede musiala cos skrobnac. A mysli mam mieszane, niewyrazne". (to Pati? byla na wernisazu...). Zatem jesli ma byc relacja z wernisazu, to prosze, bedzie fotorelacja. Powiem tylko, ze ja mam mysli czyste i wyrazne. Wystawa Wilhelma byla naprawde dobra. Pomimo tytulu wystawy BOREDOM, obrazy nie sa nudne. Wilhelm wciaz zaskakuje, nie daje sie upchnac nawet w sasnalowa szufladke. Ucieka przed tym, co o nim myslimy, lub czego od niego oczekujemy. Jest chyba zawsze krok (lub kilka) do przodu.

To fragment ekspozycji z gornej sali, a ponizej starsze prace z dolnej. Poszukam jeszcze kilka innych zdjec, to dorzuce . Na razie tyle, ale obiecuje wiecej.

***

A na deser wystawa Donimika Lejmana w Galerii Zak "Die Nächsten". Otwarta w tym samym czasie. Na fotach Dominik Lejman, dlej fragment ekspozycji i Dominik z Asia Zak. (projekcje video zwlaszcza te biale na bialym tle - naprawde zle wychodza na fotkach, ale poszukam jeszcze i dorzuce pozniej)

obiecana dokladka (towarzyska):

NN,

Pati i Bartek,

Wilhelm i Rafal (w hotelowych lozkach)

 

17:09, ichweissnicht
Link Komentarze (2) »
niedziela, 09 września 2007
no...

Pizzeria, Kreuzberg.

20:54, ichweissnicht
Link Komentarze (1) »
Pamiątki ze sztuki

Zawsze chętnie oglądam sklepiki muzealne. I zawsze podziwem darzę tych, którzy mają tysiące pomysłów by dzieła sztuki zamienić w przemysł pamiątkarski. Od razu powiem, że nie widzę w tym nic złego (często to nawet zabawne). Przyzwyczaiłam do biżuterii egipskiej, parasoli z Monetem i długopisami z Van Goghiem. Czasem nawet niektóre pomysły są zadziwiające w swojej oryginalności (tak, jak cała identyfikacja wizualna dla tegorocznego d12). Ostatnio moją uwagę zwróciła mistrzowska identyfikacja dla wystawy sztuki francuskiej z Metropolitan Museum w Neue Nationalgalerie. Od świetnego hasła – die schönsten franzosen kommen aus New York po oprawę graficzną nawiązującą do słynnej (choć chyba już rzadko używanej) koperty poczty lotniczej Par avion z lamówką w trzech kolorach czerwonym, białym i niebieskim. Patrz tu: http://www.metinberlin.org/de/shop/ Wszystko przygotowane bardzo profesjonalnie przez agencję reklamową. W sklepiku oprócz – naturalnie – artykułów piśmienniczych z reprodukcjami obrazów, wszystko, co może się nawet luźno kojarzyć z Francją. Plus takie rzeczy jak koce piknikowe (z reprodukcjami) płyty z muzyką francuską itd. Zawsze znajdą się osoby, które te produkty chętnie kupią. Jestem pełna podziwu. Sprzedaż pamiątek po sztuce to chyba też sztuka (choć marketingowa).

Oczywiście każde muzeum ma swoje pomysły na sprzedaż wizerunku. Muzeum Żydowskie bazuje przede wszystkim na kształcie budynku proj. Libeskinda, wiec w sklepik można znaleźć tak mało użyteczne przedmioty jak obciążnik do listów z metalu w kształcie muzeum. Albo nalepki, których przeznaczenie jest mało jasne. Ja znalazłam je nalepione na kosz na śmieci nieopodal muzeum.

 

Przypomniał mi się taki sklepik z pamiątkami na placu Dominikańskim w Krakowie. Od lat sprzedawane są tu obrazy, w których do ramki za szkło włożona jest reprodukcja jakiegoś znanego i łatwo przyswajalnego dzieła (impresjonizm, secesja) a na dość szerokiej ramie domalowana jest reszta sceny. Kiedyś zobaczyłam taki produkt powstały na podstawie obrazu Gustava Klimta.

 

Na odwrocie jak byk widniał podpis: KLIMT ESTWOOD. I słusznie. Leonardowi też już powinni zmienić nick z DA VINCI na DI CAPRIO.

20:52, ichweissnicht
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 września 2007
Nerwica

Zaobserwowałam u siebie jakąś osobliwą jednostkę chorobową objawiającą się stanem nerwicy na punkcie sztuki. Wszędzie widzę sztukę. Nic dziwnego, od dawna nie miałam nawet wakacji bez jakiejkolwiek wizyty w galerii, ba, zwykle nawet to wakacje służą do tego, żeby wreszcie się sztuki porządnie naoglądać (Kassel, Wenecja itd.). Idę ulicą i widzę chłopca na rowerze. I co?

 

Zagadka brzmi, z czym się kojarzy złośliwy chłopiec na rowerze, ktory omal przejezdza ci tym rowerkiem po butach? Osobom które znaja prawidłową odpowiedź dobrze nie wróżę. Chorują na to samo co ja. Poprawna odpowiedz brzmi:

Maurizio Cattelan, Charlie 

15:47, ichweissnicht
Link Komentarze (3) »
Tytulem uzupelnienia

Ostatnio pisze mniej, ale w koncu kto powiedzial, ze blog ma byc prowadzony z jakas zacieta regularnoscia? Przypomnialo mi sie cos, co dotyczy wpisu o sklepach i galeriach.

Moje zdziwienie nad pomieszaniem nazw galeria i sklep to oczywiście krótkie spodenki, jedynie opis własnych doświadczeń. Jak zwykle na każdy problem odpowiedź zna stary dobry Jean Baudrillard: „W przypadku drugstore’u centrum kulturalne staje się nieodłączną częścią centrum handlowego. Nie należy przez to rozumieć, że kultura zostaje tam „sprostytuowana” – byłoby to grubym uproszczeniem. Zostaje ona tam skulturalizowana. (…) Podczas gdy dom towarowy oferuje jarmarczny spektakl towaru, drugstore prezentuje wyrafinowany koncert konsumpcji, którego cały „artyzm” polega właśnie na grze dwuznacznością znaku w przedmiotach oraz na sublimowaniu ich statusu jako rzeczy użytecznych i jako towarów poprzez grę „w otoczenie”: oto uogólniona neokultura, w obrębie której zatarła się już różnica pomiędzy delikatesami a galerią sztuki, pomiędzy Playboyem a Traite de paleontologie.” („Społeczeństwo konsumpcyjne. Jego mity i struktury”) Książkę tę Baudrillard napisał w 1970 r. Przewidział wszystko, nie tylko to, że sklepy będą oferowały „wartości dodane”, że strukturą będą dążyły do konstruowania czy naśladowania wartości kulturowych. Nie wpadło mu tylko do głowy to, że sklepy nie tylko będą UDAWAŁY galerie, ale w swojej zuchwałości NAZWĄ się (staną się z nazwy) galeriami. Eh...

15:45, ichweissnicht
Link Komentarze (1) »